sobota, 14 września 2013

Chapter 11

@Paula@

Rano obudziłam się z mega kacem. O ile południe można nazwać rankiem... Wstałam z łóżka. Dopiero po chwili ogarnęłam że jestem naga. Usłyszałam szum wody w łazience. Owinęłam ciało szlafrokiem.
O, kurwa.
Z kim spałam..?!???
Podeszłam do drzwi i otworzyłam je. Szyba oddzielająca prysznic od reszty pomieszczenia była zaparowana.
-yhymmm.-chrząknęłam. Zza szyby wyłoniła się głowa Harrego, a zara cała naga postać.
-Dzień dobry.-uśmiechnął się pokazując dołeczki.
-yyyyy, co ty tu robisz?-zapytałam.
-Aktualnie biorę prysznic, chcesz dołączyć?-puścił mi oczko.
-Harry do cholery co ty tu robisz?-wydarłam się w jego kierunku. Uśmiech znikł z jego twarzy.
-Paula, sama nie wiesz co chcesz. Najpierw zapraszasz mnie na noc, a później wydzierasz się na mnie. Pozwól, że porozmawiamy jak wyjdę.-powiedział opanowanym głosem i wrócił pod strumień wody.
Wróciłam do sypialni.
Spałam z Harrym. Znowu.
Kurwa!
Nakrzyczałam sama na siebie w myślach. Widocznie za dużo wypiłam... Ale jak mogłam do zaprosić. No przecież on szedł spać!
Usiadłam na fotelu i postanowiłam przypomnieć sobie wczorajszy wieczór.
\Byłam u chłopaków.
\Piliśmy.
\Van wróciła do domu, a Harry poszedł spać.
\Piłam z nimi.
\Liam i Niall poszli spać i zostałam z Lou i Zaynem.
\Graliśmy w PSP.
\Wyszłam do domu.
PUSTKA.! Nic nie pamiętam...
Hazza wyszedł z łazienki ubrany w swoje czarne rurki i biały T-shirt. Na głowie miał włożone Ray-Bany.  Usiadł na łóżku i spojrzał w moją stronę.
-Powiesz mi jak doszło... y yyy do tego?
-No więc zadzwoniłaś do mnie, że czekasz na mnie pod domem.
-I?
-No i poszedłem do ciebie. A ty powiedziałaś, że zapraszasz mnie na noc i mnie nie wypuścisz.
-I od tak się zgodziłeś?
-Nie miałem wyboru. Sama mnie zaczęłaś macać i całować. A wiesz, że nie umiem się tobie oprzeć. Masz boskie ciało.-uśmiechnął się.
-Przestań. Pamiętaj, nigdy więcej to się nie zdarzy.
-A może ja tego nie chcę.
-Co?-zmarszczyłam brwi.
-Może mi na tobie zależy Paula. Zawsze mnie olewałaś.
-Bo nic do ciebie nie czuję Harry.
Wstał z łóżka i doszedł do drzwi. Otworzył je i zrobił krok. W końcu obrócił się i spojrzał na mnie smutnymi oczyma.
-To dlaczego nie zadzwoniłaś do Niall'a, a nie do mnie, skoro nic nie czujesz?
Zamurowało mnie. Nie wiedziałam co mam mu powiedzieć. No co? Skąd on w ogóle wie o Niall'u?
-Zastanów się Paula.-uśmiechnął się i wyszedł zamykając za sobą drzwi.
Otarłam twarz dłońmi jakby za ich potarciem miał cofnąć się czas. Nabrałam powietrza w płuca. Otworzyłam duże drzwi na taras i wpuściłam do pokoju światło słoneczne i ciepłe powietrze. Zrzuciłam szlafrok. Naga położyłam się na pościeli. Ułożyłam się obok jego miejsca. Mój nos wyczuł jego perfumy. Uwielbiałam je. Nie da się zaprzeczyć, że lubię Harrego, ale czy moje uczucia do niego są większe niż do blondyna. Może Niall to tylko przyjaciel? Zmrużyłam oczy i nagle pojawił się jego obraz. Jego nieziemski uśmiech. I te dołeczki...
Dlaczego życie jest takie skomplikowane.?
Wstałam z łóżka. Pościeliłam je i poszłam do łazienki. Wzięłam długi prysznic i gdy wyszłam z mokrymi włosami do sypialni była już 13:30. Wybrałam ubrania i wilgotne włosy związałam w koczka na czubku głowy. Założyłam to. Ubrana i z lekkim makijażem zbiegłam na dół domu. Na lodówce znalazłam kartkę.
'Nie wysadź domu w powietrze, ja wrócę jutro nad ranem. Dav.'
Zabawne. On nigdy we mnie nie wierzy.
Poczułam wibracje telefonu i wyciągnęłam go z tylnej kieszeni spodenek.
-Tak?
-Siemka. Potrzebuję na dzisiaj modelki na zdjęcia. Moja się rozchorowała. Dasz radę?
-Yyyym, Davida nie ma.
-Dzwoniłam do niego przed chwilą. Zgodził się na warunki i chonorarium. Co ty na to?
-No dobra. Gdzie i o której?
-Za godzinę bądź w moim studiu.
-Ok.
-Dzięki, ratujesz mi dupę.
-Spoko.
No tak, czyli mam zajęcie.
Wysłałam dziewczynom sms.
'Bądźcie o 19, mam sprawy do załatwienia popołudniu. Wieczorem idziemy do klubu. :)  Paula.xx '
Zaraz dostałam odzew, że pasuje im.
Było już 20 minut po 14, więc do torebki spakowałam najpotrzebniejsze rzeczy i wsiadłam do samochodu. Wyjechałam moim cackiem na podjazd. Otworzyłam bramę i wyjechałam moich ukochanym Chevroletem Camaro z 1967. Zamknęłam dom oraz wjazd na podjazd i zajęłam fotel kierowcy.
Włączyłam radio i kierowałam się do centrum Londynu.
Dostałam go od taty na osiemnastkę. Wcześniej, to był jego samochód. On dostał go od swojego ojca. Szczerze, bardzo go lubię i chyba będę nim jeździć do usranej śmierci.
Zajechałam do Nandos. Zamówiłam sobie jajka na bekonie i granki oraz kawę.
Wiem, że może trochę późno na taki posiłek, ale strasznie mnie boli brzuch z głodu. Z nudów wyciagnęłam telefon i zaczęłam przeszukiwać Twittera. Chwilę później kelnerka postawiła przede mną zamówienie. Zaczęłam pałaszować i skończyłam jeść w niecałe piętnaście minut. Zapłaciłąm rachunek i pojechałam do studia. Zaparkowałam przed budynkiem. Zauważyłam, że mam jeszcze jakieś dwadzieścia minut, więc weszłam do sklepu obok. Po przeszukaniu wieszaków upiłam sobie dwie bluzki. Torebę z ciuchami zostawiłam w samochodzie, a ja udałam się do studia fotograficznego Amelii. W środku zobaczyłam dużą fototapetę właścicielki studia. Secretarka zaprowadziła mnie do pokoju, gdzie stylistka już na mnie czekała. Torebkę i koszulkę położyłam na kanapie, a młoda dziewczyna zabrała się do roboty. Dziewczyna podpięła mi dopinki i moje włosy stały się momentalnie dłuższe. Potem zaczęła robić z nich lejące się fale.
Gdy byłam już umalowana i uczesana, stylista Peter zaczął mnie ubierać. Niecałe dwadzieścia minut później byłam już na planie.
-Hej. Jeszcze raz dzięki za pomoc.-młoda fotografka podeszła do mnie.
-To ja dziękuję, że mnie wybrałaś.
-Jesteś genialna. To co, zaczynamy?
-Powiedz mi tylko o co dokładnie chodzi w tej sesji, żebym wiedziała jak pozować.
-To ma być sesja w półmroku. Najpierw zrobię ci kilka zdjęć zbliżeniowych, chodzi mi o seksapil w spojrzeniu i na twarzy. Czyli najbardziej o twarz. Później staniesz oparta o ścianę i też żeby było seksownie. A na końcu zrobimy kilka zdjęć w wannie. W sumie chodzi o to, abyś pokazała seksapil. Wyobraź sobie, że chcesz uwieźć faceta. Ok?
-Super. Nie ma sprawy.-stanęłam na miejscu.

Po półtorej godzinie skończyliśmy już zdjęcia w wannie. Stanęłam przed komputerem z Amelią.
-Wyszłaś ekstra. Masz strasznie fotogeniczną twarz.
-Dzięki.
-Gdyby nie ty, to nie miałabym co wysłać do gazety.
-Dla jakiego magazynu one są?
-'Women'. Ukarze się tam artykuł ze mną i chcieli kilka prac, ale nowych.
-Mhm.
-Jak bęziesz wychodziła sekretarka da ci kilka zdjęć.
-Dzięki.
-To ja dziękuję, bo byłaby lipa, gdyby nie ty. I nie miałabym takich zdjęć.
-Jasne... Przesadzasz.
-Jasne, że nie. Pieniądze dostaniecie z Davidem na konto.
-Ok. Ja lecę.
-Dzięki i pa.-kiwnęła ręką i wróciła do komputera.
Znów ubrałam się w moje ciuchy i wzięłam zdjęcia. Wyszłam ze studia i przyjrzałam się im po kolei.

 Wsiadłam do samochodu i szybko wróciłam do domu. Była 18:30. Najpierw włożyłam kolejne zdjecia do portfolio.
Dom była jako tako ogarnięty, więc poszłam na górę, aby się przebrać. Ściagnęłam ubrania. Zalożyłam na siebie to.
Gdy zchodziłam już na dół zadzwonił dzwonek. Otworzyłam dzrwi.
-Łoł. Wyglądasz bosko i siemka.-Suzie pochwaliła mnie i przytuliła na powitanie.
-Dzięki. Wchodźcie.-otworzyłam drzwi, aby reszta również mogła się zmieścić.
-Mam znieczulacz przed klubem.-uśmiechnął się Louis, który podniósł w górę butelkę wódki.
-Chodźcie do kuchni.-zaprosiłam ich do środka.
Chlopacy wyglądali bosko. Każdy z nich ubrał się stylowo, ale z takim luzem. Nialler przytulił mnie, a ja od razu się ucieszyłam. Jednak moje spojrzenie skrzyżowało się z Harrego. Poczułam to napięcie i od razu puściłam blondyna.
Rozsiedli się na kanapie w salonie.
Ja, Suzie i Vanessa poszłyśmy do kuchni.
-Jestem z Youngiem.-Suz przerwała ciszę. Spojrzałyśmy obie na nią.
-Przecież jeszcze rano nie byliście.
-Ale po południu juz tak.-powiedziała z uradowaną miną.
-Wyjaśnicie mi o co chodzi?-spojrzałam na nie.
-No flirtowała z Franciskiem, a potem postanowili się ścigać. Ona wygrała. No pochwal się co było dalej.-Vanessa uśmiechnęła się w stronę brunetki, a mój wzrok przeniósł się na nią.
-No i się przespaliśmy, ale dzisiaj on zrobił dla mnie piknik nad jeziorem, a potem... No tak jakoś się stało, że jesteśmy razem, no.
Nie wiedziałam co mam powiedzieć.
-Wiecie na razie tylko wy o tym.-spojrzała na nas.
Oooo, Zayn bęzie wściekły jak się dowie o nich.
-Super. Ciesze się twoim szczęściem.-podeszłam i uściskałam ją. Vanessa dołączyła do nas.
-Pamiętaj, że zawsze możesz nam się wygadać.-dodała Ness.
Wniosłyśmy do salonu szlaknki i kieliszki oraz popitę.
Usiadłam na dywanie, Suzz na kanapie obok blondyna, a Vanessa na kolanach chłopaka.
Po kilku kieliszkach wyciągnęłam moje portfolio z regału na ścianie i stanęłam przed nimi. W końcu muszę im kiedyś powiedzieć.
-Co to?-zapytał Louis.
-No, wiecie.- Jak ja mam to powiedzieć??????
-No mów.-dodał Liam, gdy ja się zastanawiałam jak ubrać to w słowa.
-Jestem modelką.-zaczęłam. Wszyscy otworzyli buzie i nie wiedzieli co powiedzieć. Wszyscy, oprócz Nialla. Ten uśmiechał się do mnie mówiąc bez głośnie 'Dasz radę.'. -To jest moje portfolio. Tak naprawdę, gdy mówiłam wam o wyjazdach do rodziny to jeździłam na sesje. David jest moim menagerem. Nie wiedziałam, czy to wypali, więc nic nie mówiłam. Nie chciałam zapeszyć.-wciągnęłam powietrze. Dałam im mój album. Oni przeglądali go i co chwila patrzyli na mnie. Wciągnęłam powietrze i postanowiłam kontunować.-Wysłałąm kilka zdjęć do największej agencji modelek na świecie. Były bardzo małe szanse, ale dostałam się.
-To... to super. Na tych zdjęciech jesteś genialna.-Suzie spojrzała na mnie.- Co jest?-dodała widząc jak ocieram kilka łez z policzka. Reszta również popatrzyła na mnie.
-Ta agencja jest w Los Angeles i warunkiem umowy jest przeprowadzka tam.-dodałam po czym spuściłam głowę na dół obserwując moje palce.
-Wyprowadzasz się?-zapytał Liam ochrypniętym głosem.
-Muszę. To moja szansa.
-Kiedy?-Vanessa popatrzyła mi w oczy. Czułam, że muszę to powiedzieć prosto w oczy.
-Dzień po zakończeniu szkoły.
-Czyli za dwa tygodnie.-sprecyzowała.
-Tak.-spojrzałam na nią. Co ona teraz czuje? Złość, nienawiść, a może jedno i drugie?
-Jesteście źli?-spytałam patrząc na każdego z osobna.
Vanessa wstała i podeszła do mnie. Przytuliła mnie.
-Wyobrażam sobie jak ciężko ci musi być, ale jedź. To twoje marzenia, twoja szansa. Ale mam jedną prośbę.
-Tak?
-Nie zapomnij o swoich przyjaciołach.-uśmiechnęła się i ponownie mnie pytuliła.
-Nigdy. Jesteście moją rodziną.-dodałam.
Wszyscy wstali i zrobiliśmy grupowy uścisk.
-Ciesze się, że was w ogóle poznałam.-wydukałam przez ły, łzy szczęścia.

__________
Przepraszam, że długo mnie nie było.
Nie wiem jak i kiedy będę dodawać rozdziały i czy w ogóle mi się to uda.
W skrócie poszłam do szkoły, gdzie od poniedziałku do piątku jestem w internacie i nie wyrabiam.
Postaram się dodawać rozdziały w weekendy ale nic nie obiecuję.

Dziękuję, że jesteście.

Natalie Malik. <3